Muang Ngoi Nua i Udoumxai,Laos,30.01-01.02.08

06.02.2008 :: 04:01 Komentuj (0)

Z przepelnionego turystami Luang Prabangu ucieklismy na polnoc. Po kilku godzinach autobusem, przesiedlismy sie w Mong  Kiew do lodzi plynacej do sennej, cichej wioski Muang Ngoi Nua. Podroz byla ciekawa - wlasciciele firmy przewozowej upchali 26 osob do lodzi, w jakiej w Malezji poplyneloby 10...Bylo nas na tyle duzo, ze po drodze trzeba bylo wysiasc, i isc brzegiem przez ponad pol godziny, bo lodz ugrzezla na mieliznie. Spacer brzegiem niewielkiej (zwlaszcza jesli porownac z Mekongiem) rzeki, otoczonej pieknymi wyokimi gorami, porosnietymi dziewicza dzungla, na dlugo pozostanie w naszej pamieci.


Wioska okazala sie byc spokojna, lecz przez ostatnbie kilka lat zdarzylo sie tu otworzyc naprawde sporo pensjonatow, bardzo zreszta klimatycznych - slomiane domki, lozka z moskitierami. Wieczorem poszlismy napic sie laolao, laotanskiego ryzowego bimbru, pedzonego w kazdej najmniejszej wiosce w kraju. No i drogo nas kosztowala ta przyjemnosc. Cala noc nieprzespana, ostry bol brzucha, wymioty i inne takie tam przyjemnosci. Caly nastepny dzien spedzilismy w lozku, nie mogac ruszyc noga czy reka, nie mogac nic zjesc. Szkoda nam bylo tych pieknych gor wokol...ale i tak lalo caly dzien, bez ustanku. Jak na pore sucha, troche dziwnie.



Nastepnego dnia rano wszyscy podroznicy przebywajacy w wiosce ewakuowali sie..a my z nimi.. i slusznie, bo wciaz leje. Noc spedzilismy w Udoumxai, a nastepnego dnia ruszlismy w droge spowrotem do Chin.



Luang Prabang,28-29.01.08

04.02.2008 :: 08:59 Komentuj (0)

Luang Prabang, ciche, stare miasteczko, ze wzgledu na wyjatkowa urokliwosc i zabytkowosc wpisane na liste UNESCO, nas niezle rozczarowalo. Po kilku latach najazdu turystow prawie wszystkie piekne kamieniczki zostaly odnowione i zamienione w hotele i restauracje. Troche dziwnie, tlumy turystow przesiaduja w ogrodkach restauracyjnych i wydaja pieniadze na pamiatki. Wlasciwie niewiele wiecej mozna tu dostrzec. Cieszymy sie jednak bardzo, ze wzgledu na miejscowych, ze miasto tak sie rozwinelo, dla Laosu lepiej, dla nas podroznikow - zdecydowanie gorzej.


Na najbardziej zachwycila sama podroz z Wientianu, przez niesamowite gory, czasem wygladajace jak wielkie kolce, ktorymi naszpikowane sa caale wzgorza.





Wientian, Laos,26-27.01.08

26.01.2008 :: 12:11 Komentuj (2)

Przybylismy dzis do stolicy Laosu i pierwszy raz spotkalismy sie z sytuacja, ze nie mozemy znalezc miejsca w zadnym (chyba ze bardzo drogim) hotelu. W efekcie miedzy 6 a 10 rano wloczylismy sie z trojka innych biedakow od pensjonatu do pensjonatu, czekajac az zwolni sie jakis pokoj. Wynika z tego, ze w Laosie jest naprawde duzo turystow, ktorych przyciaga chyba przede wszystkim leniwa atmosfera i bardzo lagodne usposobienie mieszkancow. No, a przede wszystkim piekna, wciaz jeszcze bardzo dzika przyroda.

Wientian to bardzo spokojne miasto, zadna metropolia, mozna tu wypoczac, choc ciekawych meiesc do zobaczenia jest niewiele.Najciekawsze rozrywki to sauna ziolowa, masaze i basen:) Jest tez kilka interesujacych buddyjskich swiatyn do odwiedzenia oraz Park Buddy, zalozony przez jakiegos rzezbiarza. Najciekawsza rzezcza jest tu budowla w ksztalcie dyni, drzwi do niej sa w ksztalcie ust potwora, w srodku zas, w wielkich ciemnosciach znajduja sie rzezby przedstawiajace wizje zaswiatow. Ciekawe.


Wieczorami zas warto zawedrowac na nocny bazar, gdzie zjesc mozna przepyszne potrawy, takie jak tajski makaron ryzowy z sosami, tofu, orzeszkami ziemnymi i mnostwem zieleniny, wszystko to za 1,5 dolara. Warto popic to piwem Lao:) Jesli ktos ma jeszcze ochote na deser, wystarczy poszukac milej pani z wozkiem, ktora w lisciach palmowych zawija takie skarby jak smazony banan z ryzem, czy tez ciacho kokosowe.









Pakse i Plaskowyz Bolaven, Laos,25.01.08

26.01.2008 :: 12:04 Komentuj (0)

Powoli odkrywamy smaki Laosu. Po nieciekawej kuchni Kambodzy (no, moze
z wyjatkiem kokosowego curry), Laos cieszy nas bogactwem smakow.
Specjalnoscia tego kraju jest kleisty ryz, podawany na slodko, z
mleczkiem kokosowym i bananami, lub jako dodatek do np. warzyw
smarzonych, przynodzony do stolu w dlugim, slomianym naczyniu.


Kolejna atrakcja jest piwo Lao oraz wszedobylskie 'lao lao', czyli
ryzowa whisky, najlepsza z lodem i miodem. Niezle daje po glowie.

Wybieramy się na płaskowyż Bolaven, wielkie skupisko małych 
mniejszości etnicznych.Odwiedzamy piękne wodospady, plantacje kawy i herbaty, targ dzienny i
wioskę, w której produkuje się trumny. Tam wita nas antuzjastycznie
małoletnia część mieszkańców.






Plantacja kawy i zielonej herbaty













Z pieknych wysp na Mekongu pojechalismy do uroczego Pakse pelnego kolonialnej architektury. Stad wybralismy sie na caly dzien na plaskowyz Bolaven, gdzie podejrzec mozna zycie we wioskach, oraz odwiedzic plantacje kawy i herbaty, nie wspominajac o licznych wodospadach, ktore nawet teraz, w porze suchej robia wrazenie.
Z milym zaskoczeniem odkrywamy, ze Laos naprawde dba o ekologie - jest
to najczystszy kraj z tych, ktore odwiedzilismy. bardzo nietypowe dla
Azji.

Przewodnik Pascala z 2005r. informuje, ze Laos jest jednym z
najbiedniejszych i nasjslabiej rozwinietych krajow swiata...wiele sie
zmienilo przez te dwa lata. Zauwazamy spory wzrost gozpodarczy
kontrastujacy z biedna i zaniedbana Kambodza. Wielkie anteny
satelitarne widac przy kazdej najbidniejszej wiejskiej chacie.

































































Si Pha Don,Laos,22-23.01.08

26.01.2008 :: 11:31 Komentuj (0)


Udalo sie, przybylismy do Laosu! Podroz jak zwykle zajela nam caly
dzien - tak juz jest z autobusami kambodzanskimi: niewazne czy trasa
obejmuje 100, czy 500 km, pokonanie jej zawsze trwa caly dzien. Tak
bylo i tym razem, potem jeszcze krotka podroz lodzia i oto jestesmy na
jednej z wysp Si Pha Donu. Jest to miejsce szczegolne - oto nagle
Mekong rozlewa sie na kilkadziesiat kilometrow wszerz, tworzac jezioro,
na ktorym porozezucane jest 4000 wysp.

Miejsce zauracza cisza, spokojem, jakiego od dawna nie mielismy.
Naprawde mozna tu wypoczac, jezdzac na rowerze po uroczych wioskach i
polach ryzowych, kapiac sie w Mekongu, podgladajac slodkowodne delfiny,
chociaz ciezej je tu zobaczyc niz w Kratie.




Rozlewisko Mekongu





Pola ryżowe na wyzpie Don Kong













archiwum

2017
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007

kategorie

China(15)
Articles(10)
Hungary(10)
Phillipines(8)
Malaysia(7)
Mongolia(5)
Laos(5)
Russia(4)
Cambodia(4)
Hong Kong(2)
Poland(1)
Sweden(1)
Tujako-jodłaki or two cats in my house:)(0)
Paintings and drawings(0)

linki

Luizy wykwity malarskie
Crullu w drodze do Afganistanu
Światowy portal turystyczny
Hostelowy niezbednik
Dan i Audrey z Usa tez tuptajacy po swiecie
SlavekBrzoska tez tuptupta
Moje i nie tylko opowieści ze świata
dużo pięknych kotków do oddania u Jany
© 2003-2007 copyright ownlog.com