Hong Kong, 20-23 listopada 2007

 



Do granicy chinsko-hongkongskiej dotarlismy o swicie, potem juz tylko godzinka kolejka podmiejska...i oto jestesmy w wielkim swiecie chaosu...Zdecydowalismy sie spac na Kowloonie, 5 minut od przystanii Star Ferry, skad promem mozna poplynac na wyspe Hong Kong.



 


 




 


 



 


 



 Panda w Ocean Park


 



 


 



Konik Morski - Ocean Park



 



Grzes i Michal




 



 



Mirandor Mansion w calej okazalosci


Pare slow o naszym noclegu jest tutaj niezbedne. W samym sercu Kowloonu stoja dwa olbrzymie - dluuugie i wysokie na 15 pieter - stare rozwalajace sie bloki: Mirandor Mansion i Chungking Mansion. Poza cala masa sklepikow z hinduskim jedzeniem, pamiatkami i ubraniami na parterze, dziesiatkami fabryk odziezowych na pietrach, znajduje sie tu tez mnostwo tanich pensjonatow z pokojami 2-, 4- i 6- osobowymi, tanioej w Hong Kongu spac sie nie da. Dodatkowo jest to miejsce, ktore po prostu trzeba zobaczyc, bo trudno do konca wyjasnic surrealizm tego miejsca. Same pensjonaty sa bardzo skromne, ale czyste i do przezycia, jednak wystarczy znalezc sie na korytarzu budynku, by doznac malego szoku- pokryte rdza, brudem i nie wiadomo czym sciany, mnostwo warsztatow krawieckich za kazdym rogiem, zle oswietlone ciasne i brudne klatki schodowe, podworko, ktore nawet po zmroku straszy, i nieprawdopodobnie wielkie karaluchy. Jak ktos widzial "Nagi Lunch" to wie, o czym mowa. Wogole ten film powinni nakrecic wlasnie w tych budynkach, kklimat jak sie znalazl. Dodam jeszcze ze miedzy tymi blokami, kazdej nocy znalezc mozna jaka tylko sie chce dziwke, narkotyki kazdego rodzaju, masaz erotyczny, kradzona odziez firmowa i co tylko jeszcze sobie ktos wymysli. Na koniec napomkne, ze w naszym pokoju poza nami mieszkaly trzy prostytutki....no i mamy piekny, barwny obraz zycia w Miransor Mansion, gdzies miedzy trzecim a trzynastym pietrem, bo w poszukiwaniu nieobecnego tu spokoju zmienialismy pensjonaty. Oto najciekawsze doswiadczenie z Hong Kongu...warte polecenia:)


Pierwsze kroki, niezbyt tendencyjnie, skierowalismy na wyspe Landau, z pieknymi pagorkami, plazami i wioskami rybackimi. Dzien po naszym przyjezdzie dotarli do nas z UK: Mati, Grzes, Michal z POlski i Filipinczyk Gerald. Leniwie sie wiec walesalismy po ulicznych targach na Mong Kok, po wzgorzu Wiktorii, Centralu i starej chinskiej dzielnicy na wyspie Hong KOng, a ostatniego dnia wybralismy sie do parku rozrywki Ocean Park, z roller costerami i innymi takimi tam zabawami. Trzeba przyznac, ze znalezlismy tam sporo dobrej zabawy.



Widok z Kowloonu na wyspe Hong Kong


 



 



 



 Kowloon


 



Wyspa Landau



 



Landau



 



 Landau