Manila,Filipiny, 1-2.12.07


Manila, stolica Filipin, nie zrobila na nas najlepszego wrazenia. Miasto jest brudne, biedne, glosne, zatloczone, a powietrze tak zanieczyszczone, ze oddycha sie momentami z trudnoscia..na ulicy panuje taki chaos i halas, ze siedzac w jeepneyu, bedacym (przy trzykolowych taksowkach motocyklowych) glownym srodkiem transportu lokalnego, zastanawialismy sie momentami, jakim cudem jeszcze zyjemy... Ale moze to tylko nasza subiektywna opinia, wiele osob zachwala Manile jako wspaniale miasto z bogatym nocnym zyciem...to akurat moze byc prawda, skoro podobno (wg przewodnika Pascal) 70% turystow na Filipinach przebywa tu z powodu swietnie rozwinietej seksturystyki...:)




Mimo to zle nie bylo, Stara, hiszpanska czesc miasta jest czarujaca, a jakies swieto katolickie (2 grudnia, ktos jest zorientowany?), z przepysznymi maryjnymi oltarzami na kolkach, jadacymi przez park w Intramuros, bylo dla nas spora atrakcja.



 



 






 






 







Trzykołowa taksówka - najwygodniejszy tani środek transportu miejskiego



Wspaniale jeepneye - zamiast autobusu