Pakse i Plaskowyz Bolaven, Laos,25.01.08

Powoli odkrywamy smaki Laosu. Po nieciekawej kuchni Kambodzy (no, moze
z wyjatkiem kokosowego curry), Laos cieszy nas bogactwem smakow.
Specjalnoscia tego kraju jest kleisty ryz, podawany na slodko, z
mleczkiem kokosowym i bananami, lub jako dodatek do np. warzyw
smarzonych, przynodzony do stolu w dlugim, slomianym naczyniu.


Kolejna atrakcja jest piwo Lao oraz wszedobylskie 'lao lao', czyli
ryzowa whisky, najlepsza z lodem i miodem. Niezle daje po glowie.

Wybieramy się na płaskowyż Bolaven, wielkie skupisko małych 
mniejszości etnicznych.Odwiedzamy piękne wodospady, plantacje kawy i herbaty, targ dzienny i
wioskę, w której produkuje się trumny. Tam wita nas antuzjastycznie
małoletnia część mieszkańców.






Plantacja kawy i zielonej herbaty













Z pieknych wysp na Mekongu pojechalismy do uroczego Pakse pelnego kolonialnej architektury. Stad wybralismy sie na caly dzien na plaskowyz Bolaven, gdzie podejrzec mozna zycie we wioskach, oraz odwiedzic plantacje kawy i herbaty, nie wspominajac o licznych wodospadach, ktore nawet teraz, w porze suchej robia wrazenie.
Z milym zaskoczeniem odkrywamy, ze Laos naprawde dba o ekologie - jest
to najczystszy kraj z tych, ktore odwiedzilismy. bardzo nietypowe dla
Azji.

Przewodnik Pascala z 2005r. informuje, ze Laos jest jednym z
najbiedniejszych i nasjslabiej rozwinietych krajow swiata...wiele sie
zmienilo przez te dwa lata. Zauwazamy spory wzrost gozpodarczy
kontrastujacy z biedna i zaniedbana Kambodza. Wielkie anteny
satelitarne widac przy kazdej najbidniejszej wiejskiej chacie.