Pekin 26.10-1.11 2007. Dzielnica Qianmen

 



Po  dosc trudnej podrozy z Erlian, po 17 godzinach dotarlismy do Pekinu. Od razu skierowalismy sie do dzielnicy Qianmen, na poludnie od placu Niebianskiego Spokoju ze spoczywajacym tam Mao, gdzie znajdowal sie Leo Hostel, polecony przez wlascicieli UB Guesthouse w Mongolii.


Polozenie hostelu okazalo sie fantastyczne - Qianmen to jedno z bardziej urokliwych miejsc w Pekinie, pelne hutongow, ulicznych sprzedawcow i malych knajpek. Sam hostel nie jest zbyt czysty i cieply, ale tani - 55 yuanow od osoby za nocleg w 4-osobowym pokoju.


Juz pierwszego dnia mamy spore problemy ze znalezieniem czegos smacznego do jedzenia, nie wspominajac o bolu zoladka nawet po hostelowym jedzeniu! Bedzie ciezko, zwlaszcza ze juz dowiedzielismy sie, ze wegetarianskie jedzenie oznacza tu jedynie tyle, ze nie ma w nim kawalkow miesa. Ale sos czy tluszcz moze byc juz miesny...Czeka nas 3 tygodnie z ekspresowymi zupkami chinskimi...



 


 



 


 



 


 




 


 



 


 



 


 



 


 




 


 



Spacerujac po Pekinie, trudno nie zauwazyc tego, co probuje sie ukryc. Po drugiej stronie dlugiego muru na ulicy, zawsze czai sie bieda i brud, ktorego w tym miescie nie brakuje,